*Elora*
Zaczęło się od pukania.
Niezbyt głośnego. Nienaglącego. Po prostu… stanowczego.
Siedziałam po turecku na łóżku Kaela, bezmyślnie przerzucając kartki jednej z tych mniej obciążających książek o strategii, które zostawił na wierzchu. Dziennik leżał ukryty pod deską podłogową, nietknięty od nocy, w której go otworzyłam.
Pukanie się powtórzyło — potem drzwi się otworzyły i do środka wszedł Kae
















