*Elora*
Ledwo miałam czas, by to wszystko przetworzyć — wycieńczenie przenikające moje kości, utrzymujący się ból w kostce, pieczenie słów Kaela wciąż palące moją pierś — gdy otoczył mnie znajomy zapach sosny i czegoś, co należało tylko do Varisa.
Zanim zdążyłam zareagować, porwał mnie w górę, odrywając od ziemi w miażdżącym uścisku.
— Cholera, udało ci się — wymamrotał, trzymając mnie tak mocno,
















