*Kaelen*
Obudził mnie cichy dźwięk jej oddechu.
Miarowy. Równy. Spokojny.
Po raz pierwszy od wielu dni Elora spała bez drżenia, bez krzyku, bez ciała trawiącego się od środka. Jej dłoń wciąż była zwinięta w mojej, mała i ciepła, a ja nie puściłem jej przez całą noc. Nie zamierzałem.
Krzesło pode mną skrzypnęło, gdy lekko się poprawiłem. Plecy bolały mnie od spania w przygarbionej pozycji, ale wita
















