*Elora*
Obserwowali mnie, jakbym była burzą czekającą, by uderzyć.
Nie jak przywódczynię. Nie jak więźnia. Nawet nie jak wilka.
Jak zagadkę.
Czułam to w każdym spojrzeniu, gdy przemierzałam dziedziniec – pod butami miałam szorstki, ciosany kamień, a poranna mgła wiła się wokół ruin starej przystani niczym oddech. To miejsce nie zostało wyrzeźbione przez naturę; zostało przez nią zawłaszczone. Blus
















