*Elora*
Nie wiem, jak długo tam siedziałam, z plecami przyciśniętymi do chłodnej, kamiennej ściany, z bluzką wciąż lekko przekrzywioną i oddechem, który nie chciał zwolnić. Na korytarzu panowała cisza, skąpana w wieczornym ukojeniu, które osiadało nad akademią niczym koc, zanim świat zapadnie w sen.
Ale we mnie?
Nie było spokoju. Ani ciszy. Tylko chaos.
Moje palce błądziły bezradnie w okolicach us
















