*Elora*
W momencie, gdy ciężkie drzwi sali obrad Rady zamknęły się za mną, poczułam, że w końcu mogę odetchnąć — ale powietrze nie smakowało ulgą. Było ostre. Gorzkie. Przesiąknięte ciężarem niedopowiedzianych spraw i przyszłości, która błyskawicznie rozpadała się pod moimi stopami.
Nie wróciliśmy do ambulatorium. Przynajmniej nie od razu. Kael trzymał moją dłoń, gdy schodziliśmy po kamiennych sch
















