*Elora*
Powrót do akademii był duszny.
Nie dlatego, że Kael cokolwiek mówił – nie powiedział ani słowa. I nie dlatego, że las górował nad nami, jakby chciał nas pożreć w całości. Chodziło o to, że cisza między nami nie była zwykłą ciszą.
To była żałoba.
To był gniew, napięty niczym cięciwa łuku i trzymany tak w drżeniu.
Trzymał dłoń na dole moich pleców, gdy wychodziliśmy z lasu, jakby musiał się
















