*Elora*
Budziłam się powoli — zupełnie jakbym wypływała z dna głębokiego, ciepłego oceanu, a każda sekunda zdzierała z mojego umysłu kolejną warstwę mgły. Ale tym razem… było inaczej.
Gorączka, która mnie nękała, ogień pełzający pod moją skórą niczym mrówki faraona, ciężar w kościach… to wszystko zniknęło.
Nie, nie zniknęło.
Zmieniło się.
Przeobraziło w coś… potężnego.
Moja wilczyca poruszyła się
















