*Varis*
Deszcz zaczął padać ukośnie, tnąc wąską przełęcz, jakby same góry wyhodowały zęby. Każda kropla była niczym lód, siekąc moje ramiona, gdy naciągałem kaptur głębiej i mocniej przywierałem do ściany klifu. Teren tutaj był prastary — poszarpane skalne ściany wykute przez zapomnianych bogów, porośnięte gęstym mchem i bliznami runicznymi starszymi niż jakikolwiek żyjący wilk. To było miejsce, k
















