*Elora*
Nie spodziewałam się, że droga do sali obrad rady będzie przypominać marsz pogrzebowy. A jednak, dokładnie tak to wyglądało. Cisza między mną a Kaelem była gęsta — nie krępująca, po prostu… pełna napięcia.
Jakbyśmy wchodzili w coś, na co żadne z nas nie mogło się w pełni przygotować. Kamienne korytarze prowadzące pod Akademię skręcały w dół, wykute w samych kościach góry. Z każdym krokiem
















