*Elora*
Ciemność tętniła pod moimi powiekami niczym drugie tętno — tępe, bolące, nieustanne.
To nie był ten rodzaj kojącej ciemności, który otula cię, gdy śpisz we własnym łóżku, bezpieczna i ogrzana. Nie. Ta ciemność była postrzępiona i lepka, ciężka od czegoś, czego nie potrafiłam nazwać. Pierwszą rzeczą, jaką zarejestrowałam, jeszcze przed bólem, był zapach. Nie krew. Nie ogień. Nawet nie dym.
















