*Kaelen*
Drzwi zatrzasnęły się za mną z ostatecznością, która mi się nie spodobała. Brzmiało to nazbyt jak pożegnanie. Nazbyt jak strata.
Stałem w małym, przyciemnionym pokoju szpitalnym, wciąż trzymając dłoń na klamce, a serce waliło mi w piersi niczym wojenny bęben. Leżała skulona na łóżku pod sterylną białą pościelą, jej skóra była blada i lśniąca od potu. Gorączka nie ustępowała. Jej oddech by
















