*Elora*
W każdym kręgu wystrzeliły płomienie. Blask starożytnych run lśnił u naszych stóp, rzucając upiorne cienie na kamień. Mój krąg nagle zapłonął – gorący, żywy, wymagający. Ktoś został do niego wepchnięty.
Chłopak, którego kojarzyłam. Wyglądał na zdenerwowanego. Był wysoki – jeden z tych cichszych na zajęciach ze strategii. Był już gotowy do próby, jego rysy wykrzywiały się w pół-przemianie m
















