*Kaelen*
Szczęk stali dzwonił mi w uszach, a smród wygnańczego ścierwa zatykał nozdrza. Mój wilk krążył tuż pod skórą, rwiąc się do tego, by szarpać, niszczyć i chronić.
Ale w głowie miałam tylko jedną myśl.
Elora.
Widziałem, jak ucieka.
Widziałem, jak dociera do bram szkoły, a jej postać znika za bezpiecznymi murami akademii.
Ale to nie oznaczało, że była bezpieczna.
Niezupełnie.
Atak Wygnańców b
















