*Elora*
Zaczęło się od migotania. Oddech, którego nie wzięłam, uwiązany gdzieś za moimi żebrami. Myśl, której nie sformułowałam, rozkwitająca niczym szron wewnątrz mojej czaszki. Niegłośna. Niegwałtowna. Po prostu niewłaściwa. Jakby coś sięgnęło przez ściany mojego umysłu i zostawiło w nim odciski palców.
Pierwszy raz zdarzyło się to, gdy medytowałam w dolnej komnacie – tej, którą Kezar kazał mi t
















