*Elora*
Pole bitwy było chaosem, surowym i bezlitosnym.
Krzyki rozdzierały noc, wilki wyły z wściekłości i agonii, a krew ślizgała się po spękanych kamieniach pod moimi butami. Dym wił się gęstymi, duszącymi kłębami pośród zdruzgotanych szczątków areny, zacierając granicę między ziemią a niebem. Magia przeszywała powietrze, rozrywając je na strzępy światła i dźwięku, a gdziekolwiek się obróciłam,
















