*Elora*
Ledwie zdążyłam się podnieść, gdy szelest liści i trzask łamanych gałęzi sprawiły, że serce podeszło mi do gardła.
Nagle Kaelen wypadł spomiędzy drzew niczym siła natury, z szeroko otwartymi oczami i urywanym oddechem.
Całe jego ciało było napięte, pierś falowała gwałtownie, gdy skanował otoczenie, aż w końcu jego wzrok spoczął na mnie. Zanim zdążyłam wydusić słowo, był już przy mnie, chwy
















