Elodie
Wzdrygnęłam się, oszołomiona. „O czym ty mówisz?”
„Nie udawaj głupiej!” – warknęła głośno, przebijając się przez zgiełk tłumu. „Od kilku dni chodził ponury, z nikim nie gadał, a teraz był tak rozkojarzony, że potknął się w środku meczu? Spojrzał prosto na ciebie, zanim go znieśli. Nawet jeśli nikt inny tego nie zauważył, to ja tak”.
„Czy ty w ogóle zdajesz sobie sprawę, jak żałośnie to brzm
















