Punkt widzenia Elodie
– Elodie...
Jego głos odezwał się ponownie, tym razem bardziej szorstki i z nutą przynaglenia.
Zamarłam, wpatrując się w niewyraźny kształt jego sylwetki przez zasłonę, która nas dzieliła. Znowu pomyślałam, że mi się zdawało, ale wtedy powiedział to po raz trzeci.
– Elodie...
Okej, to z pewnością nie był wymysł, a jego ton się zmienił.
To nie był ten sam cichy szept co wcześn
















