Punkt widzenia Elodie
Zbudził mnie delikatny zapach lilii.
Ktoś zastąpił stęchły zapach szpitala małym bukietem na moim stoliku nocnym, co bez wątpienia było sprawką Nyary.
Światło słoneczne przenikało przez w połowie opuszczone żaluzje – złote i łagodne, muskając koc, którym byłam okryta. Moje ciało wciąż było ociężałe, ale ostry ból w klatce piersiowej zniknął.
Rozległo się ciche pukanie, zanim
















