Perspektywa Elodie
Później tego samego wieczoru wylądowałam w bibliotece.
Pachniało tam starym papierem i lakierowanym drewnem, niczym antyk, który przetrwał setki lat. Dźwięk przewracanych stron i drapania długopisów wypełniał ciszę niczym łagodny deszcz, a ja siedziałam przy jednym z narożnych stolików, obserwując otoczenie.
Moją torbę oparłam o nogę krzesła, zeszyt był otwarty, skuwka długopis
















