POV Elodie
Dwa tygodnie minęły jak w mglistym uścisku milczenia i chwiejnego pokoju.
Każdy poranek wydawał się taki sam, ciężki od tego rodzaju milczenia, które zapada, gdy coś się psuje, a nikt nie wie, jak to naprawić.
Telefon Nyary milczał, bez względu na to, ile razy dzwoniłam. Wysyłane przeze mnie wiadomości piętrzyły się bez odpowiedzi – sznur słów, które trafiały w próżnię. Na początku wmaw
















