Punkt widzenia Elodie
Nie przestawałam biec.
Moje książki wciąż leżały rozrzucone na podłodze w stołówce, głos Nyary wciąż wołał za mną, ale mnie to nie obchodziło. Przepchnęłam się przez drzwi holu na chłodne powietrze na zewnątrz, z palącą klatką piersiową i wirującym obrazem przed oczami.
Biegłam, aż moje płuca zaczęły krzyczeć z bólu, a nogi ugięły się pode mną, aż osunęłam się na szorstką, ce
















