Perspektywa Elodie
Kiernan wstaje z krzesła w chwili, gdy wchodzę. Jego brwi ściągają się, gdy przenosi wzrok na telefon, który wyciągam w jego stronę. Światło lampki na biurku wyostrza jego rysy, a napięcie na jego twarzy jest niemożliwe do przeoczenia.
– Co się stało? – pyta cichym głosem.
Przełykam ślinę, zmuszając się, by słowa zabrzmiały równo. – Znowu dzwonili.
Całe jego ciało nieruchomieje.
















