Z perspektywy Elodie
To nie przypominało niczego, co czułam kiedykolwiek wcześniej – nie niezdarne pocałunki, które sobie wyobrażałam, nie fantazje, którymi droczyła się ze mną Nyara, żartując z moich zauroczeń.
To było pierwotne. Pochłaniające. Jakby jego wilk sięgnął prosto w głąb mojego i uderzył krzesiwem o krzemień.
Przez jedną przerażającą sekundę zapomniałam o swoim stanie. O moim sercu. O
















