Harper
W akademiku było cicho, kiedy wróciłam.
Zbyt cicho.
Łóżka były pościelone, okna uchylone, by wpuścić późno-popołudniowe powietrze, a cichy szelest liści na zewnątrz był jedyną rzeczą powstrzymującą moje myśli przed wirowaniem.
Moje współlokatorki były pewnie teraz na zajęciach, za co byłam wdzięczna. Nie miałam siły teraz z nikim rozmawiać.
Rzuciłam torbę przy drzwiach i usiadłam na brzegu
















