Harper
Dźwięk deszczu był tym, co wyrwało mnie ze snu.
Na początku nawet nie otwierałam oczu — po prostu leżałam, wsłuchując się w niego. Jednostajne stukanie o szybę, nikły szum przejeżdżających daleko w dole samochodów. To był miękki, rytmiczny dźwięk, taki, który sprawia, że ma się ochotę natychmiast z powrotem zasnąć.
W końcu mrugnęłam, budząc się, i zmrużyłam oczy, przyglądając się pokojowi.
















