Declan
Dane nie odpowiedział od razu, a cisza przeciągała się, uciskając mi czaszkę.
Przełknąłem ciężko, mając sucho w gardle. — Po pewnym czasie przestałem cokolwiek słyszeć — kontynuowałem ostrzejszym, kruchym tonem. — Ani krzyków. Ani płaczu. Ani… — Głos mi pękł i urwałem, zanim całkowicie by się załamał. Wymusiłem kolejne słowa, cichsze, ale zimniejsze niż wcześniej. — Co się z nimi stało?
Po
















