Harper
Przez jakiś czas szliśmy w niepokojącej ciszy — takiej, która sprawia, że stajesz się zbyt świadoma każdego dźwięku, którego nie ma. Żadnych świerszczy. Żadnych szelestów. Nawet szeptu wiatru w liściach. Tylko chrzęst naszych kroków i słaby snop latarki Gavina przecinający mgłę.
Ciągle rozglądałam się dookoła, na wpół spodziewając się, że coś poruszy się tuż poza zasięgiem wzroku. Moje nerw
















