Harper
Na stołówce było głośniej niż zwykle.
Wokół południa zawsze pękała w szwach, ale dziś ten hałas wydawał się inny – ostrzejszy, pełen szeptów, które urywały się o ułamek sekundy za szybko, gdy wchodziłyśmy do środka.
Trzymałam głowę opuszczoną, idąc za Piper i Lily przez labirynt stolików, podczas gdy Maeve skanowała pomieszczenie, jakby rzucała każdemu wyzwanie, by spróbował spojrzeć drugi
















