Declan
Gdy weszliśmy na piętro, powietrze stało się cięższe, bardziej stęchłe, jakby lawendowe perfumy krążące na dole nie mogły dotrzeć tak wysoko. Przed nami rozciągał się długi korytarz z identycznymi drzwiami po obu stronach. Każde z nich było zamknięte, a ich wypolerowane drewno nie zdradzało nic z tego, co kryło się za nimi. Cisza napierała na uszy, przerywana jedynie cichym skrzypieniem sto
















