Harper
Zanim dotarliśmy z powrotem na polanę, nogi mnie bolały, a w gardle czułam ścisk, który nie miał nic wspólnego z marszem.
Obóz tętnił gwarem — śmiechem drużyn, profesorami odhaczającymi nazwiska, kimś krzyczącym przez całe pole. Po ciszy lasu było to uderzające.
Większość pozostałych drużyn już wróciła. Kilka z nich siedziało na trawie w nieładnych kręgach, wymieniając się opowieściami; ich
















