Harper
Declan westchnął i znów usiadł obok mnie, biorąc książkę z moich kolan na swoje. Jego postawa stała się skupiona, niemal akademicka. Mruczał pod nosem, wodząc wzrokiem po stronie, tłumacząc łacinę na angielski z płynnością, której nigdy nie mogłabym dorównać. Co jakiś czas jego usta poruszały się bezgłośnie, gdy badał brzmienie słów i ich znaczenie, zanim wypowiedział je na głos.
Siedziałam
















