Declan
— Tak — szepnąłem, mając zdarte gardło. — Widziałem to. Na własne, pieprzone oczy.
Dane wypuścił gwałtownie powietrze do słuchawki i przysiągłbym, że usłyszałem, jak wstaje. Odgłosy ruchu w tle – skrzypienie podłogi, coś przewróconego. Przeklął pod nosem zbyt cicho, bym mógł wyłapać wszystko, ale wystarczająco głośno, bym wiedział, że nie lekceważy tej sprawy.
— Kurwa — syknął w końcu. Pauz
















