Harper
Autokary wtoczyły się przez bramę akademii dokładnie w momencie, gdy zegar wybił dziewiątą.
W polu widzenia pojawiły się znajome kamienne mury, a wieże łapały blade poranne światło. Studenci natychmiast zaczęli się budzić, a leniwa niedzielna energia osiadła na wszystkich niczym koc. Silniki mruczały cicho, by w końcu z westchnieniem zamilknąć na dziedzińcu.
Przeciągnęłam się, czując sztywn
















