Harper
Nie śpieszyłam się w jego łazience, pozwalając, by cichy szum wentylatora i nikły zapach jego szamponu przywróciły mi równowagę. Umyłam zęby zapasową szczoteczką, którą mi dał, i ochlapałam twarz chłodną wodą. Krople trzymały się mojej skóry, spływając po szyi, gdy pochylałam się nad umywalką, wdychając delikatną woń jego mydła.
Kiedy w końcu podniosłam wzrok, lustro pokazało mi kogoś, kogo
















