Declan
Stałem tam bez ruchu, patrząc, jak znika w mrocznym korytarzu, a echo stukotu jej butów o kamień uderzało w miarowym rytmie, który doprowadzał mnie do szału.
Nawet się nie obejrzała.
Ani razu.
Zacisnąłem szczękę, a słowa, które we mnie rzuciła, wciąż brzmiały mi w głowie.
*Twoja para.*
Jakby to było przekleństwo. Jakby to było wszystko, kim dla niej byłem. Wszystko, kim kiedykolwiek będę.
G
















