Declan
Nie wiedziałem, jak długo tam siedziałem – na zimnej podłodze, oparty plecami o ścianę, wpatrując się w pustkę, myśląc o tamtym dniu. Czas rozmył się w głuchy, niekończący się szum. Moje dłonie przestały krwawić gdzieś po drodze, krew zaschła w ciemne smugi na knykciach i nadgarstkach, ale wciąż wyglądały fatalnie.
Cisza była ciężka, napierała na moje uszy, aż w końcu przeciął ją dźwięk – p
















