Harper
Drzewa wokół nas pięły się wysoko i mrocznie, a światło księżyca przecinało je cienkimi, srebrzystymi pasmami. Przez chwilę szliśmy w milczeniu; Gavin trzymał ręce w kieszeniach, a jego kroki były swobodne i niespieszne.
To było... właściwie miłe. Ta cisza. Przestrzeń, by odetchnąć.
W końcu zerknęłam na niego kątem oka. — Wiesz, że mówiłam o tym poważnie, prawda?
Mrugnął, po czym odwrócił g
















