Harper
Szliśmy szlakiem, a dźwięk liści i gałązek pod naszymi butami wybijał powolny rytm. Las wydawał się tu gęstszy, jakby drzewa pochylały się, by podsłuchiwać. Wszystko pachniało sosną i wilgotną ziemią, ostro i czysto.
Toby prowadził, wręcz promieniując energią. — Dobra, ludziska, pierwszy punkt powinien być przed nami. Kto co robi, jak tam dotrzemy?
Derek, który przejął rolę naszego nieoficj
















