Harper
– O mój Boże, czy ja dobrze słyszałam? – westchnęła Piper, porzucając własną kosmetyczkę, by chwycić mnie za ręce. – Idziesz z nami?
– Idzie – potwierdziła Sloane z dumnym uśmiechem, przetrząsając moją szafę niczym kobieta z misją. – Nie ma odwrotu.
Lily zapiszczała, niemal podskakując na łóżku. – Nareszcie! Myślałam, że będziemy musiały wyciągać cię stąd siłą za włosy.
Zaśmiałam się cicho
















