Harper
Autobus szarpnął, gdy silnik zaryczał do życia, wibrując słabo pod moimi stopami. Piper wślizgnęła się na siedzenie obok mnie, ziewając tak szeroko, że niemal słyszałam, jak strzela jej szczęka.
— Obudź mnie, jak będziemy na miejscu — wymamrotała, naciągając kaptur na twarz.
— Jasne — odparłam cicho, choć nie byłam pewna, czy udałoby mi się zasnąć, nawet gdybym spróbowała.
Gwar wokół nas za
















