***POV: Hazel***
Nie cofa się. Ostra jak brzytwa cisza rozciąga się ciasno między nami, ale radna Sinclair pozostaje wmurowana na krawędzi mojego biurka. Oddycha ciężkimi, chropowatymi haustami, poruszając rozsypane papiery obok mojej klawiatury. Wbija wypielęgnowane paznokcie w marmurowy blat, wydając cichy, irytujący stukot, który niesie się echem w nagłej ciszy recepcji.
Mężczyzna w wymiętym, ź
















