***Hazel***
Lądujemy z powrotem na komisariacie.
Znowu.
Ten sam budynek. Ten sam zapach starej kawy i środka odkażającego. Ten sam szum świetlówek, który sprawia, że wszystko wokół wydaje się nierealne, jakby to wszystko działo się o krok od mojego ciała.
Jedyną różnicą tym razem jest to, że nie jestem tu sama.
Preston maszeruje u mego boku, spokojny i nieprzenikniony niczym mur przepisów prawnych
















