***Hazel***
Budzę się przed budzikiem.
Nie wypoczęta. Nie zregenerowana. Po prostu… obudzona.
W pokoju panuje cisza, do której nie jestem przyzwyczajona. Żadnych krzyków przez ściany. Żadnych basów trzęsących deskami podłogowymi. Żadnych syren rozcinających sen co dwadzieścia minut. Przez chwilę leżę, wpatrując się w sufit i czekając, aż wydarzy się coś złego.
Nic się nie dzieje.
Jocelyn nadal śpi
















