***Hazel***
Budzę się powoli, co przypomina raczej wynurzanie się z gęstej wody niż nagły powrót do rzeczywistości.
Przez ułamek sekundy nie wiem, gdzie jestem.
Potem zauważam, że druga strona łóżka jest pusta.
Pościel jest zmięta, poduszka wgnieciona, ale zimna. Jocelyn musiała wstać wcześnie. To ma sens. Nigdy nie sypia dobrze w obcych miejscach, a wczorajsza noc była ciężka.
Mimo to wspomnienie
















