***POV: Gideon***
Nie zabieram Blair na górę.
Leży rozciągnięta na mojej drogiej kanapie w salonie, z kończynami splątanymi w niechlujnej pozie. Ciężki smród rozlanego ginu i zdesperowanej roszczeniowości emanuje z jej skóry, wypełniając powietrze mojego skądinąd nieskazitelnego penthouse'u. Porzucony, designerski but na obcasie spoczywa krzywo na dywanie. Jej makijaż jest rozmazany na policzku, a
















