***POV: Hazel***
Ślepo podążam za Jocelyn po betonowych schodach na jej werandę. Lodowate nocne powietrze kąsa moją odsłoniętą skórę, ale ledwie czuję chłód. Wchodzimy do jej cichego domu, zostawiając za sobą cienie podmiejskiej ulicy. Ciężki, stalowy rygiel wsuwa się na miejsce z ostrym, zdecydowanym kliknięciem. Ten pojedynczy dźwięk odbija się echem w wąskim korytarzu, rozluźniając sztywne napi
















