***Hazel***
Budzę się powoli.
To nie jest wyrwanie ze snu z walącym sercem. Ani paniczne sprawdzanie wzrokiem pokoju.
To jest... inne.
Pościel jest miękka. Chłodna w kontakcie ze skórą. Materac się nie zapada ani nie skrzypi jak ten, na którym sypiałam od lat. W pokoju pachnie lekko cedrem i czymś mroczniejszym pod spodem, czymś czystym, drogim i bezbłędnie kojarzącym się z Gideonem.
No tak.
Łóżko
















