***Hazel***
W pokoju gościnnym jest zbyt cicho.
Nie spokojnie. Nie błogo. Po prostu... pusto.
Siedzę na brzegu łóżka, wciąż w butach, z kurtką złożoną na kolanach, jakbym znów musiała uciekać. Dom cicho buczy wokół mnie – systemy bezpieczeństwa, odległe kroki, drzwi zamykane gdzieś w głębi, ale nic z tego nie dociera do mojego wnętrza, gdzie wszystko wydaje się boleśnie wyskrobane do żywej tkanki.
















